Biskupin 4Wrzesień, 2013 – Biskupin – w poszukiwaniu algorytmów słowiańskich.

Z audycji „Rozmowy zaawansowane”: „Potencjały słowiańskie to połączenie potencjałów bogów i tytanów. To wartości, które mają być przejawiane na przyszłym etapie rozwoju tej cywilizacji. To połączenie siły i mocy stwarzania (opartej nie na zawziętości działania, ale na rozsądku, na wyważeniu między tym co można zrobić, a czego nie) z możliwością osiągnięcia głębi myślenia. Nie ma w nich zawziętości, bo jest w nich specyficzna lekkość. Umiejętność konkretnego działania w rzeczywistości – budowania, tworzenia – i jednocześnie umiejętność bawienia się tym. Tworzenie z lekkością, na luzie, bez spinania się.” Treści te były zablokowane przez siatki oriańskie, a po zdjęciu siatek z Polski zostały uwolnione i podobno jeszcze wzmocnione za pomocą replikacji.

Pojechaliśmy więc do Biskupina obadać sprawę, kilka dni wcześniej zahaczając o Gniezno. W Gnieźnie jednak nie odczułam nic specjalnego. Tamtego deszczowego dnia w mieście panowała senna atmosfera, wokół katedry snuła się smętna energia egregoru katolickiego, a wewnątrz niej grupka starych ludzi zawodziła zmęczonymi głosami mszalne pienia. Pośpiewaliśmy tam trochę żywo, radośnie i w tempie i śmiejąc się, co spowodowało nerwowe oglądanie się na nas owej grupki…

Wyprawa do Biskupina potoczyła się w niespodziewany sposób. Wybraliśmy się tam w piękny, słoneczny weekend, akurat wtedy gdy odbywał się doroczny festyn (pokazujący życie Słowian, ich sztukę, rzemiosło, itp.) Dojechawszy do Gniezna, a stamtąd do wsi (miasteczka?) Gąsawa mieliśmy jeszcze jakiś kilometr do miejsca, gdzie się odbywał, którą to trasę chcieliśmy pokonać pieszo. Jakimś dziwnym trafem jednak zgubiliśmy drogę i parę godzin usiłowaliśmy dojść do Biskupina, klucząc wokół okalających go jezior (co, jak się później okazało, było drogą mocno okrężną:)) Wędrowaliśmy przez pola kukurydzy i przez błotniste, zaorane grunty, przemierzaliśmy polne ścieżki omijając stojące po deszczowym tygodniu kałuże, brodziliśmy w trawie i w szuwarach, słyszeliśmy gwar głosów dobiegających z festynu po drugiej stronie jeziora i ciągle nie mogliśmy dotrzeć do miejsca przeznaczenia. Ale sęk w tym, że może jednak dotarliśmy, bo to czego szukaliśmy było obecne wszędzie tam, gdzie postawiliśmy stopę – na tych polach właśnie! Nastawieni na pobór treści węszyliśmy niczym pieski preriowe. Ja już w którymś momencie zła cholernie, buty w glinie unurzane, zmęczyłam się, ale w tym momencie rozbroił mnie przejeżdżający traktorzysta, który z niekłamanym zdziwieniem spytał: „A wy skąd się tu znaleźli i jakim cudem?” „Z kosmosu” odpowiedzieliśmy zgodnie i w śmiech! „Ano, chyba że,” on na to. Nie było się jak dłużej złościć po czymś takim… Doszliśmy wreszcie do Biskupina, zdążyliśmy wszystko obejrzeć (łącznie z symulacją walk rycerzy) i nawet jeszcze łodzią Wikingów popłynąć.

Biskupin 3   Jeśli chodzi o treści słowiańskie, to dziś dopiero, gdy zaczęłam wspominać tamten dzień z perspektywy kilku miesięcy, zauważyłam coś, co mnie zaskoczyło. Przecież jakiś czas temu rozpoczęłam równocześnie kilka projektów i mam mnóstwo energii oraz pomysłów do działania. Mimo że znalezienie na wszystko czasu graniczy z cudem, nie martwię się tym, tylko robię i do tego mam wrażenie, że rzeczy „robią się” same. I bawi mnie to wszystko i cieszy – jak nic, słowiańszczyzna w nowym wydaniu. Dołączmy jeszcze do działania helleńską pieczołowitość, a owoce takich poczynań nie mogą być gorzkie. W momencie rozważania, jak hiperfizycy rozumieją treści słowiańskie, przychodzi mi do głowy prezentacja Marka Passio, w której mówi o tym, jak niesłychanie ważne jest zrównoważenie lewej (męskiej) półkuli naszego mózgu z prawą (żeńską) stroną. Że przegięcie w jednym, bądź drugim kierunku czyni z nas kalekich ludzi. Ci pierwsi to intelektualne, racjonalne roboty; ci drudzy – naiwne, miągwe lelije siedzące na tyłku i wznoszące modlitwy o mannę z nieba. Wyjściem jest tu cudowne małżeństwo obu półkul – rozumne, acz pełne inspiracji, kreatywne działanie. Tak że balans, mości panowie, słowiański balans! A jakby do tego dodać jeszcze empatię, zdolności pozazmysłowe, etc? Ale by z nas były wspaniałe istoty! Jak widać, mam śmiałe marzenia. Niech więc owocują we mnie słowiańskie treści, które i Wam polecam. Wybierzcie się do Biskupina, tam ich całe pola. I lasy. I jeziora 🙂    Biskupin 2

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *