Minos na wynosWrzesień, 2012 – wyprawa do Grecji. Trasa: Chania (Kreta) —> Pireus —> Ateny —>  Ossios Lukas —> Delfy —> Patra —> Olimpia —>Wąwóz Wuraikos —> Nafplion —>Epidauros —> Mykeny

W poszukiwaniu algorytmów achajskich i helleńskich, wartościowych treści starożytnej kultury śródziemnomorskiej oraz tropem bogini Artemidy. (Według hiperfizyków treści achajskie i helleńskie przejawiły się na Ziemi na krótko, po czym zostały zablokowane przez tzw. siatki oriańskie. Obecnie, po zdjęciu siatek, możliwość ich pobierania zaistniała ponownie.)

Achajowie – (za Wikipedią) ogólne określenie Greków walczących pod Troją używane przez Homera w „Iliadzie” i „Odysei”.  Obecnie uważa się, że formowanie się „Greków”, ich kultury, religii, języka miało miejsce już na terenie Grecji, gdzie u kresu III tysiąclecia p.n.e. lub w ciągu II tysiąclecia p.n.e. stopniowo, w wyniku wielu migracji przybywały ludy mówiące językami indoeuropejskimi i mieszały się z miejscową ludnością. Achajowie identyfikowani są z przedstawicielami cywilizacji mykeńskiej, której najważniejszym ośrodkiem były Mykeny leżące w Argolidzie na Peloponezie. Ok. 1450 r. p.n.e. Achajowie podbili Kretę, którą niepodzielnie władali z pałacu w Knossos. W czasach późniejszych (od okresu archaicznego) Achajami nazywano mieszkańców krainy Achaja, położonej na północy Peloponezu.

Knossos VisionTreści achajskie – według hiperfizyków nie mają nic wspólnego z stereotypowym postrzeganiem Achajów jako przelewających krew wroga napastników (choć niewątpliwie ten aspekt istniał, był rezultatem panującego w tamtych czasach poziomu świadomości i został uwypuklony przez Homera). Są to treści fundamentalne dla każdej istoty , takie jak mocne połączenie z Ziemią i czerpanie siły ze środowiska, w którym żyjemy. To bycie swoim środowiskiem, podstawowe więzi z Matką Ziemią, Matką Naturą, po prostu nasze korzenie. Algorytmy achajskie czynią nas naturalnymi i umożliwiają nam posiadanie owej naturalnej zdolności.

Hellada – ogólna nazwa starożytnej Grecji. Pierwotnie tą nazwą określano ziemie na południu Tesalii, zamieszkane przez plemię Hellenów. Mianem Hellenów zaczęto określać w czasach pohomeryckich wszystkich Greków, a Helladą zamieszkane przez nich ziemie.

Epoka hellenistyczna – okres w dziejach regionu Morza Śródziemnego i Bliskiego Wschodu (zwłaszcza obszarów znajdujących się pod greckim panowaniem), którego początek wyznacza śmierć Aleksandra Wielkiego w 323 r. pn.e., a koniec rzymskie podboje zakończone zajęciem ptolemejskiego Egiptu w 30 r. p.n.e. Niekiedy zwany hellenizmem lub epoką aleksandryjską. W wyniku podbojów Aleksandra Wielkiego świat grecki rozszerzył się na ogromne obszary imperium perskiego. Nastąpiło bezpośrednie spotkanie helleńskiej kultury ze starszymi cywilizacjami Wschodu, pojawiły się nowe prądy w religii, filozofii i sztuce, rozwinęła się nauka. Polityczną dominację zyskały nowe organizmy państwowe – monarchie hellenistyczne, polis straciły na znaczeniu. Centrami kulturowymi stały się nowe ośrodki miejskie leżące poza Grecją właściwą, takie jak Aleksandria w Egipcie, Antiochia w Syrii, czy Pergamon w Azji Mniejszej.

Algorytmy helleńskie – to wg hiperfizyków prawdziwy honor, uczciwość do cna, niemożność popełnienia jakiegokolwiek niegodziwego czynu. Przy czym jakości te nie są związane z żadnym zewnętrznym kodeksem prawnym czy moralnym – jest to wewnętrzne potrzeba prawości. Owa prawość, uczciwość, szlachetność to niezbywalny element godności istoty. Treści helleńskie to również skrupulatność i rzetelność w działaniu. Robienie tego, co mamy do zrobienia z cierpliwością, starannością i oddaniem – nie powierzchownie, prędko, lecz drobiazgowo, precyzyjnie, uczciwie. W działaniu takim nie ma znojnego wysiłku w rodzaju „zrobię za wszelką cenę” – przeciwnie, jest ono lekkie i naturalne, wypływa z tego kim jestem i z tego, że po prostu chcę coś zrobić, a nie muszę. Wypływa z głębokiego szacunku do pracy, lecz jednocześnie nie traktuje jej w sposób przesadnie uwznioślony. To autentyczne, czyste, lekkie działanie, tworzenie oraz wyrażanie siebie.

artemis6 Artemis – w mitologii bogini łowów, zwierząt, lasów, gór i roślinności; wielka łowczyni. Uważana również za boginię płodności, niosącą pomoc rodzącym kobietom. Podobnie jak Apollo był bogiem słońca i życia, tak Artemidę uznawano za boginię księżyca i śmierci. Wierzono bowiem, że bliźniacze rodzeństwo charakteryzuje podobna konstrukcja duchowa.  Jej atrybutami były łuk i strzały, a ulubionym zwierzęciem łania. Była córką Zeusa i Leto, bliźniaczą siostrą Apollina. Należała do grona 12 bogów olimpijskich. Jej ulubionym zajęciem było przemierzanie nocą dzikich górskich dolin, kotlin, gajów i lasów. Podróżowała zawsze w towarzystwie wiernych jej nimf. Jej obecność najbardziej odczuwano w pobliżu rzek i źródeł, w okolicach podmokłych i bagiennych. Jej ukochanym terenem łowieckim była Arkadia – dziewicza kraina wzgórz i zalesionych kotlin. Bliskie pokrewieństwo z Apollinem, a także afirmacja życia spowodowały, że uznano ją za wielką miłośniczkę tańca i muzyki. Oprócz tych informacji popularne źródła podają jeszcze, że ludzie rozwinęli kult Artemidy, którego cechą charakterystyczną było okrucieństwo – składano jej ofiary z ludzi i okaleczonych zwierząt, brrr!

Hiperfizycy opisują bogów i tytanów jako uosobione potencjały przestrzeni, choć akurat o Artemidzie się nie wypowiadają. Odkładam na bok popularną wiedzę o mitologii i przyglądam się uważnie bogini. Podczas odkrywania Grecji będzie mi dyskretnie towarzyszyć i okaże się, że Grecy traktują ją na równi z innymi, „ważniejszymi” boginiami. A może jej dziwny status – jednoczesne patronowanie płodności i śmierci – to zwykła nakładka, sztuczka mająca na celu pomieszanie rzeczywistości z nieprawdą, by tak jak w wielu innych przypadkach ukryć przed ludźmi jakości, które mogłyby przydać im zbyt dużo siły? Bo Artemis wyraża silną kobiecość, nieujarzmioną zakazami patriarchatu i jest po prostu wolna. Jako jedyna z bogów nie musi przebywać na Olimpie, zamiast tego spędza czas na ulubionych czynnościach i w ukochanych miejscach. Nie zatracając kobiecości śmiało wyraża swój agresywny aspekt, polując na groźne zwierzęta. Postać Artemidy napotykam w Grecji wszędzie – spogląda na mnie z półek sklepów z pamiątkami, z malowideł w muzeach, z imitacji starożytnych naczyń, gdzie siedzi wdzięcznie wygięta w stylu czerwonofigurowym lub stoi w towarzystwie Apolla i jelenia trzymając swój nieodzowny łuk. Choć czasem odnosi się wrażenie, że nie jest aż taką celebrytką jak jej siostry, Afrodyta i Atena, zdecydowanie ma swoje wyjątkowe miejsce…

atenyATENY. Uczę się patrzeć bez używania oczu i kiedy wczuwam się w to miasto, docierają do mnie dawne treści, które wciąż pulsują pod warstwą nowoczesności. Na powierzchni nowe wyrasta z podłoża starożytności i współistnieje z nią w jakiejś tajemnej symbiozie. Dziwacznie niewykończone domy (formalne niewykończenie domu chroni Greka przed zapłaceniem dużego podatku) sąsiadują z ruinami świątyń i kamieniami pamiętającymi dotyk stopy Peryklesa. Straszące widmo kryzysu, o którym mówią wszyscy, gorączkowe pragnienie zarobienia więcej i więcej euro, które my, turyści wyczuwamy na każdym kroku, nie przesłania mi greckiego ducha, bo przecież nie patrzę oczami. Są tam ukryte mądrości starożytnych filozofów i cudowna prostota form w sztuce. Jest to coś, po co przyjechałam… Kiedy dzielę się tą myślą z młodą Greczynką – przewodniczką towarzyszącą naszemu pilotowi na Akropolu – przysiadamy na ławeczce tracąc z oczu oddalającą się wycieczkę, a ona spogląda na mnie uważnie i w jej oczach widzę wdzięczność. Mówi mi, jak ważne jest dla niej dowiedzieć się, że ktoś zauważa takie rzeczy. Potem jeszcze kilkoro Greków powie mi to samo. Jak gdyby odzyskali swoją dumę i godność, która zeszła gdzieś na drugi plan w obliczu sytuacji finansowej, w jakiej znalazł się ich kraj. Odczuwam, że to niezwykle ważne, by podróżując do jakiegoś miejsca powitać je z należnym szacunkiem dla jego głębi i mieszkańców.

Osios Lukas                       Osios Lukas 2

OSIOS LUKAS – prawosławny klasztor położony na stokach górskiego masywu Helikon, w pobliżu miasta Distomo, w greckiej prefekturze Beocja. Założony na początku X wieku przez pustelnika, bł. Łukasza ze Stiri. Zdobiące go mozaiki zaliczane są do największych arcydzieł średniowiecza.

delfy_plan_d     delphi_kim_bach       Pythia

DELFY – Świątynia Apollina w Delfach jest położona na kilku tarasach, u stóp góry Parnas. Przez wiele stuleci była religijnym i duchowym centrum greckiego świata. Jak głosi legenda, Delfy były uważane za geograficzne centrum świata – omphalos („pępek”) – gdyż to właśnie tam spotkały się dwa orły wypuszczone przez Zeusa z dwóch przeciwnych krańców świata, by owe centrum odnaleźć. To tam rezydowała słynna wyrocznia delficka, czyli Pytia, do której udawano się, by uchylić rąbka zasłony kryjącej przyszłe wydarzenia. Na frontonie jej świątyni znajdowały się słynne słowa Poznaj samego siebie (gr. γνῶθι σεαυτό), które do dziś nie straciły na aktualności. Podobno na steli przed świątynią Apolla były wyryte jeszcze inne maksymy. Tradycja przypisuje ich wybór siedmiu mędrcom starożytnej Grecji, do których zalicza się m. in. takie postaci jak Solon z Aten, Tales z Miletu, czy Chilon ze Sparty. Mieli oni spotkać się w Delfach na początku VI w. p.n.e. i spośród istniejących przysłów wybrać najlepsze, jako przewodnik etyczny dla Hellady. Jest to najstarszy dydaktyczny tekst mądrości greckiej. Maksymy są niezwykle lapidarne – większość składa się z 2–3 słów. Oto niektóre z nich: Znaj właściwy czas, Bądź sobą, Wiedząc mów, Władaj sobą, Ćwicz rozum, Stroń od cudzego, Nic w nadmiarze, Módl się o możliwe, Szanuj siebie… W Delfach miałam dużo czasu, by powoli przemieszczać się na coraz wyższe tarasy i pogrążona w refleksjach penetrować świadomością dostępne treści. W położonym wysoko teatrze siedziałam kontemplując niesamowite zbocza gór i błękit nieba, po czym na chwilę pogrążyłam się w medytacji. Joanno, poznaj samą siebie…

OlimpiaOLIMPIA – to nie tylko stadion sportowy (do którego wejście widać na zdjęciu obok), lecz także całe sanktuarium, którego rozkwit przypadał na X w. p.n.e. – 426 r. n.e. Był to główny ośrodek religijny, kulturalny i sportowy Hellady. Grecy uwielbiali sporty i kulturę fizyczną, przykładali wielką wagę do zdrowego, wyćwiczonego ciała, stąd Olimpiada która cieszyła się ogromną popularnością, a zawodnicy trenowali cały rok, by w czasie zawodów dać z siebie wszystko. Z Wikipedii: ” w starożytnej Grecji sport uważano za ważny element edukacji chłopców i pozytywnego kształtowania charakterów. Grecy bardzo cenili rywalizację sportową i sądzili, że zwycięstwo jest znakiem boskiej przychylności dla zawodnika. Sport miał dla Greków znaczenie religijne -największe zawody odbywały się z okazji świąt religijnych. Nagrodami w igrzyskach były symboliczne wieńce, bywały one jednak także wysokie i konkretne, w przedmiotach (np. amfory z najlepszą oliwą) i monecie, a także w honorach i przywilejach przyznawanych przez miasto ojczyste – zwłaszcza zwycięzcom igrzysk olimpijskich. Ogromne znaczenie, jakie nabierały igrzyska, prowadziło do powstania sportu zawodowego.

Grecy przedkładali indywidualną rywalizację nad sport zespołowy. Podczas zawodów zazwyczaj rozgrywano następujące dyscypliny: biegi (krótkie, na dystansie 192,27 m, długie – na 384,54 m, długodystansowe oraz bieg w uzbrojeniu), konkurencje lekkoatletyczne (skok w dal, rzut dyskiem, rzut oszczepem) oraz walki (zapasy, boks oraz pankration – brutalna dyscyplina sportowa będąca połączeniem boksu i zapasów, w której dozwolone były wszelkie chwyty poza gryzieniem i atakowaniem oczu oraz genitaliów rywala), a także wyścigi koni i rydwanów. Wyścigi rydwanów cieszyły się dużą popularnością wśród Greków. Kobiety i dziewczynki miały również możliwość uprawiania pewnych sportów. W Sparcie poddawane były intensywnym ćwiczeniom fizycznym. Podczas igrzysk olimpijskich odbywał się bieg dziewcząt, który był rozgrywany poza terenami sanktuarium, gdzie miały miejsce zawody mężczyzn. Zamiłowanie Greków do sportu wywodziło się głównie z uwielbienia siły i piękna męskiego ciała. Przedstawienia sportowców były częstym tematem dzieł artystów. Zawodnicy występowali nago lub prawie nago, ciała mieli namaszczone oliwą. Taki strój (czy raczej jego brak) uznawano za niestosowny dla kobiet. Podczas nielicznych rozgrywanych przez nie konkurencji dziewczynki nosiły tuniki. W każdym mieście ważną rolę pełnił gimnazjon, miejsce życia towarzyskiego i dyskusji politycznych, a także ćwiczeń sportowych mężczyzn z bogatych rodów. Podejście do sportu stanowiło aspekt kultury greckiej przyciągający nie-Greków – Etrusków, Rzymian, Żydów.” Dlatego ośrodek w Olimpii pełnił rolę jednoczącą Grecję z koloniami nad Morzem Śródziemnym i Czarnym.

Sporty starożytnePrzechadzając się po terenach olimpijskich wczuwałam się w echa rywalizacji sportowej, niemal słysząc okrzyki kibiców, tętent zaprzężonych do rydwanów koni, postękiwanie zapaśników… Wyobrażałam sobie, co czuli, jak cieszyli się siłą swoich ciał, krzepą fizyczną i zwinnością. Mimo dobrych chęci chyba nie udało mi się łyknąć sportowego bakcyla, gdyż nadal nie należę do zbytnio usportowionych. Chociaż nie – po powrocie stamtąd zaczęłam systematycznie biegać, więc może jednak coś się przedostało 🙂 W pobliżu stadionu rośnie rzadki sosnowy las – ogromne sosny zrzucają wielkie szyszki, dużo okazalsze od naszych. Jedna z nich spadła mi prosto na głowę, więc zabrałam ją ze sobą do domu. Może to ta szyszka była takim olśnieniem – obudź się i zacznij ćwiczyć ciało…

Wuraikos WĄWÓZ WURAIKOS – przejazd kolejką umożliwia podziwianie przecudnych form skalnych zatopionych w soczystej roślinności. W oddali było widać dosłownie wiszące na skałach klasztory  Wuraikos 1i nie można było przestać myśleć o tym, jak oni tam wchodzą, jak sprowadzają żywność i inne potrzebne rzeczy i jak im się tam żyje, oglądając świat z tak daleka i wysoka… Widoki zapierające dech w piersiach, ale nasza tatrzańska Kościeliska wcale nie brzydsza!

EPIDAUROS – to przede wszystkim sławny teatr – starożytna budowla powstała najprawdopodobniej ok. 330 r. p.n.e. Widownia mieści ponad 14 tysięcy widzów. Teatr cechuje się Theatre of Epidaurusdoskonałą akustyką, wskutek czego szept czy szelest na scenie słychać było nawet w najbardziej oddalonym rzędzie. (Sprawdziliśmy!) Widownia teatru zachowała się w dobrym stanie, głównie dlatego, że aż do XIX w. była ona przykryta warstwą ziemi. Nadal są tu wystawiane dramaty starożytnych greckich dramaturgów, w tym Sofoklesa, Eurypidesa, Ajschylosa. Przewodniczka spytała czy ktoś mógłby coś zaśpiewać, żeby sprawdzić akustykę miejsca. Ponieważ wszyscy się zawstydzili i spuścili głowy, zaśpiewałam fragment chóru niewolników z opery „Nabucco” ku uciesze zgromadzonych 🙂

Asklepios$20HygeiaEpidauros to również miejsce kultu Asklepiosa (rzymski Eskulap) – boga sztuki lekarskiej, który doszedł w niej do takiej wprawy, że posiadł umiejętność wskrzeszania umarłych. Z tego względu Asklepios nazywany był Zbawicielem, czego nie mógł ścierpieć Zeus, więc uśmiercił go, a następnie przemienił w gwiazdozbiór Wężownika. Jego świątynie (tzw. asklepiejony) pełniły również funkcje szpitali oraz sanatoriów. Chorzy byli tam poddawani zabiegom oczyszczającym, takim jak posty i kąpiele, oraz zabiegom magicznym. Główną metodą uzdrowienia był hipnotyczny sen na terenie świątyni. Uzdrowieni pozostawiali ekswota przedstawiające uleczone części ciała (np. ręce, nogi); spisywali historię choroby i uleczenia w formie inskrypcji pozostawianych w świątyni; wrzucali monety do świętej sadzawki… Zdjęcie obok przedstawia Asklepiosa i jego córkę Hygeię – boginię zdrowia.

No i wreszcie MYKENY w północno-wschodnim Peloponezie, według mitologii założone przez Perseusza, kwatera główna Achajów. Około 1100 r. p.n.e. została zdobyta przez Dorów i po zniszczeniu przez nich straciła znaczenie. Jednym z mitycznych królów Myken był Agamemnon z rodu Atrydów, zdobywca Troi. Tradycja i wyniki badań naukowych wskazują, że Mykeny były głównym ośrodkiem politycznym Grecji epoki brązu. Ciekawostka: w okresie klasycznym Mykeny, jako jedyne z miast Argolidy, wysyłają oddział (liczący 80 żołnierzy) na pomoc Spartanom pod Termopile… Miejsce arcyciekawych wykopalisk – do najważniejszych należą: ruiny akropolu (nazywanego też mykeńską cytadelą) wraz z pozostałościami pałacu oraz bogato wyposażone grobowce szybowe oraz komorowe (m. in znajdowały się w nich złote maski, np. maska Agamemnona, biżuteria, luksusowa broń). Znaleziono też ruiny wielu domów znajdujących się poza cytadelą, 50 tabliczek z pismem linearnym i posągi gliniane.

Spacer wśród algorytmów achajskich:

Mykeny 4    Mykeny 1Mykeny 5 maska AgamemnonaOpisałabym je jako bardzo silne, twarde, trwałe, solidne, mało wyrafinowane, ale dające niesamowitą pewność, zakorzenienie, grunt pod nogami.

Nasza wyprawa zatoczyła koło i ponownie znaleźliśmy się w Pireusie, skąd popłynęliśmy promem do Chanii – drugiego co do wielkości miasta Krety, założonego w XIII w. przez Wenecjan, w miejscu istniejącego tu już ok. 3400 r. p.n.e. minojskiego osiedla Kydonia. Charakterystyczna wenecka zabudowa nadaje miastu specyficzny urok. Włóczyłam się więc w nieskończoność po ślicznej, nabrzeżnej dzielnicy portowej, zahaczyłam o Port Wenecki (gdzie stoi Meczet Janczarów – pamiątka po okresie panowania Turków), spenetrowałam Stare Miasto obejmujące zespół budowli z okresu panowania weneckiego i tureckiego (XIII – XVI wiek) rozciągający się na południe od portu i otoczony fragmentami muru miejskiego zbudowanego przez Wenecjan. Zajrzałam do Hali Targowej wzorowanej na hali w Marsylii i uważanej za jedną z najpiękniejszych w Grecji (można tam kupić niemal wszystkie miejscowe produkty) i leżałam na trawie w miejskim parku, dając odpocząć strudzonym stopom…

Chania 5   685013.TIF       Chania 7

Chania 1   Chania 3Chania 4

W hotelu w Chanii miałam zadziwiające doświadczenie. O piątej nad ranem poczułam przez sen lekkie kołysanie, jakby łóżko unosiło się na falach morza. Co u licha, myślę, przecież jestem w pokoju hotelowym, a nie na promie. Wstałam i z na pół zamkniętymi oczami skonstatowałam, że ziemia pod stopami również „pływa”, a cały budynek (VI piętro) jak gdyby chwieje się i przemieszcza na boki. Po chwili dziwne wrażenie ustało i zaspana wróciłam do łóżka. Przy śniadaniu poinformowano nas, że w Chanii nad ranem było lekkie trzęsienie ziemi…

Wspaniała była ta moja wyprawa do Grecji. Zazwyczaj nie przywożę z podróży wielu przedmiotów, nie lubię i nie potrzebuję gromadzić rzeczy. Z Grecji przyjechała ze mną szyszka z Olimpii, która puknęła mnie w głowę, mała ślicznie zrobiona patera z wizerunkiem bogini Artemidy i srebrny pierścień z wizerunkiem dysku z Fajstos, który do dziś noszę bardzo chętnie. Zaintrygowały mnie widniejące na nim znaki i nie mogłam go nie kupić.

Dysk z Fajstos, to gliniana tabliczka w kształcie koła z odciśniętymi czterdziestoma pięcioma symbolami, których nikomu, jak do tej pory nie udało się rozszyfrować. Starożytny przedmiot wydaje się być wykonany techniką przewyższającą swoje czasy o tysiące lat. Niektórzy uważają, że jest to talizman, kalendarz astronomiczny lub też przyrząd nawigacyjny. Znaleziono go w jednym z uświęconych miejsc, jakim jest legendarna góra Ida na Krecie. Według mitologii greckiej, tutaj wychował się Zeus. Sto lat temu odkryto owy tajemniczy dysk, powstały poprzez odciskanie pieczęci w glinie. Napisu nie da się odczytać, bo to jedyny przykład zastosowania tych znaków. Powstał on ponad trzy i pół tysiąca lat temu. Na dysku widać 242 znaki ułożone w grupy i schodzące spiralą do środka, które umieszczono po obu stronach. Wydaje się, że dysk stworzyła cywilizacja znacznie wyprzedzająca swoją epokę. A może noszę na palcu wiadomość od cywilizacji pozaziemskiej? 😀

W przeciwieństwie do mojej walizki skromnie wypełnionej pamiątkami, ja wróciłam pełna wrażeń, nasycona treściami i tryskająca algorytmami. Dowiedziałam się mnóstwa ciekawych rzeczy i doświadczyłam tyle, że każdemu życzę, by życie podarowało mu równie owocną podróż!

Dysk z Fajstos

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *